czwartek, 4 czerwca 2009

Wstręt do optyki, reaktywacja

Polaryzacja moich tensorowych myśli osiąga punkt krytyczny w przestrzeni fazowej znudzenia, która chociaż jest nieskończenie wymiarowa ma wyjątkowo namacalną granicę w postaci ciągu dni zbieżnego do wakacji. I chociaż pocieszające jest to, że ten ciąg jest wyjątkowo miło zbieżny, ograniczony i w ogóle spełnia tyle sympatycznych twierdzeń i aż ochota bierze by go rozłożyć w bazie pięknych pomysłów na scałkowanie ferii letnich ale mimo to groźba natrafienia po drodze na pewne punkty osobliwe w postaci niezbyt udanych egzaminów utrudnia nam projekcje myśli. Wtedy człowieka ogarnia taki smutek i niemoc wobec wyroków matematyki, którego nie da się wyrazić prostymi wzorami w reprezentacji zespolonej. A miało być tak holomorficznie...

Z poważaniem, antyŻul.

P.S. antyŻul ma przeciwny ładunek elektryczny, liczbę barionową, leptonowej nie ma wcale bo się umył a poza tym łamie symetrię przegrody nosowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz