piątek, 27 marca 2009

Napalony Es czyli Esogrzaniec. Krótki kurs internetowy.

Chcesz zrobić grzańca? Zapraszam do internetowego kursu z obrazkami, który opowie Ci krótko jak przygotować wyjątkowo smakowity napój niskooktanowy.





Grzaniec? Ależ to bardzo proste! Zobacz sam!












Ale jak go zrobić?








Sprawa nie była na początku tak oczywista. Ale dobre zarządzanie to podstawa. Kilka telefonów, wydajne obliczenia kwantowe i udało się opracować niezastąpioną formułę: Grzaniec™! Powered by Żul.











Następnie szybki skok do pobliskiego firmowego sklepu "Hale Balacha"...









... przyprawy dobrane przez najwybitniejszych ekspertów i znawców tanich win bułgarskich...













...odrobina egzotycznych klimatów na pewno nie zaszkodzi a niewątpliwie doda smaku.






Gdy już zgromadzimy wszystkie składniki, możemy przejść do przygotowania naszego upragnionego trunku. Na obrazku obok Starszy Magazynier inżynier Mucha posiadający wieloletnie doświadczenie w obchodzeniu się z substancjami niebezpiecznymi, prezentuje jak należy otwierać dobre wina. Dobre i tanie.






Wino należy wlać do szerokiego garnka w sposób pokazany przez Szefową Kuchni, Panią Es (patrz ilustracja obok). Nigdy nie należy nalewać wina inaczej! Wówczas możemy stracić jego jedyny niepowtarzalny smak i aromat! Absolutnie nie wolno pić wina przed przygotowaniem napoju, bo może nie starczyć! (?)



Po dodaniu owoców, odrobiny cukru, przypraw i aromatów korzennych, całość należy ogrzewać na małym ogniu unikając wrzenia. Na ilustracji obok, Hrabina Magdalena z Wielkiego Księstwa Stężyckiego wielka smakoszka bułgarskich siarkofrutów dokonuje ostatecznej degustacji niebiańskiego napoju Grzaniec™.








Et Voilà! Podawać do stołu na laptopach Asus. Bona petite! :)







Dalszych zdjęć nie zaprezentuję, gdyż nie byłem ich w stanie zrobić a Ci co uważali że są w stanie, niestety się mylili...

Z poważaniem, Żul.

P.S. A tak naprawdę to tylko sprawdzałem Nową Lampę Błyskową! :]

wtorek, 24 marca 2009

Żul w operze

Prawda.

(Z powodu kryzysu finansowego, wprowadzam cięcia w nadużywaniu liter)
A prawdę zna Bru...

Ale do tematu Opery wrócimy jeszcze ale w czasie lepszej pogody ducha...

poniedziałek, 23 marca 2009

żul bywa walcem opery


„Żul w operze?! Toż to katastrofa!”- pomyślą pewnie nie- którzy. Ale którzy wiedzą, że to nie tylko katastrofa, ale i owacje na stojąco. Bo Żul nie tylko bywa bywalcem opery- on bywa też jej duszą.
Ja wiem, że nie- którzy mnie nie zrozumieją- oni nie znają „Żula w operze”. Żul zamienia się w operze w Anioła Muzyki i wystarczy tylko kilka chwil (trunków?), aby jakaś podrzędna baletnica (nazwijmy ją tutaj Christine Dae :P) zamieniła się w główny sopran. Sama widziałam. No a potem pojawia się jeszcze hrabia i niszczy cały misterny plan Żula. O. W perzynę obraca.
Spektakl można było uznać za udany. Scenografia powalała, chór solistów również. Anioł muzyki miał się już trochę gorzej.Jak mówi stare albańskie przysłowie: Operacja się udała, ale pacjent umarł.
Taki lajf.

Bru

niedziela, 22 marca 2009

Bajka o planie pięcioletnim.

Z powodu rosnącego zapotrzebowania naszego kraju na Bajki, Komunistyczna Rada Robotnicza postanowiła zwiększyć ich produkcję o 200% normy. Od dzisiaj każdej parze spracowanych rąk przysługuje jedna Bajka!
Od dziś przystępujemy do realizacji jakże ważnego dla naszego społeczeństwa celu, abyśmy żyli lepiej i dostatniej!


Dawno dawno temu, za górami i lasami żył sobie mały chłopczyk imieniem Ludolf. Otóż jak każdy Ludolf był rudy i karłowaty a jego twarz pokrywały rakowe narośle. Mimo wszystko był dzieckiem szczęśliwym, mieszkał nieopodal przepięknego jeziora fabrycznego pośród lasów wyciętych na opał. Pewnego dnia gdy wyszedł na łąkę ujrzał na niebie wielki trójkąt. Nie mogąc wyjść z podziwu pobiegł ile sił w nogach do Magazynu aby obwieścić Bliźniakom o niezwykłym zjawisku. Gdy wbiegł, oni jak zwykle siedzieli na skrzynkach po Kapuście i grzebali patykami w kartoflach. Jak zwykle zupełnie nie zareagowali na jego wejście. Ale Ludolf wcale się nie zrażał i pełen entuzjazmu zaczął opowiadać "Chopaki choćcie zobaczcie co ja żem widział a czego wyście nie widzieli. Szybko szybko!" - poganiał. Jeden z bliźniaków podniósł niechętnie głowę z nad worka kartofli i powiedział "Ale Panie, przecież dzisiaj jest skup Buraków a nie Kapusty!". "Ale to nie o Buraki chodzi tylko wielki trójkąt!" "Trójkątów to nie sprzedajemy" usłyszał w odpowiedzi. I wszystko się spierdoliło. Ludolf stracił nagle nadzieje i cała chęć życia z niego uszła. Poczuł się bezsilny wobec bezmiaru głupoty jaka z hukiem go zalała. Wpadł w szał, podbiegł do Bliźniaków i przylutował im tak, że ziemniaki w skrzynkach powiędły. Od tamtej pory został ogrodnikiem. Mówili na niego Nożycoręki.

Zwycięzca konkursu

Szanowni Państwo, Wysoka Izbo!

Miło Mi ogłosić (a jakże), że zwycięzcą Konkursu została obywatelka Ewa!
Prawidłowa odpowiedź to d.

Serdecznie gratuluje w imieniu Komisji Konkursowej i życzę dalszych sukcesów!

Porucznik.

sobota, 21 marca 2009

Związki przyczynowo skutkowe i zespół obsesyjno kompulsyjny

Szanowny (lub trochę mniej) Czytelniku!

Oddaję w twoje łapska ten tekst w jak najlepszej wierzę. Liczę, że będziesz się z nim obchodził w sposób należyty i ostrożny a przede wszystkim wykażesz się rozwagą. Dlatego też aby upewnić się co do czystości twych zamiarów zapraszam cię do rozwiązania następującej zagadki: Tata Martyny kupił trzy kilo owsa, dwa kilo cukierków i dziesięć paczek drożdży, następnie wysłał Olę do apteki aby kupiła sok z gumi-jagód. W tym czasie zła czarownica Anna wróciła z lasu z trzema koszami grzybów, w jednym były podgrzybki, w drugim muchomory a w trzecim kapusta. Gdy Ola wracała z apteki, zła czarownica zagaiła "OJEEEJ!!!" (zapis fonetyczny nie oddaje w pełni tego słowa, lepsza będzia transkrypcja wschodniocerkiewno słowiańska w dielekcie orangutanów grubodupych: "ţŞľĄëÉÃżΑΎÿŌŋĴĠ!!!") po czym zapytała "Olu czy za bardzo Ci nie przeszkadzam?" ("ÁÁÄ Ø Ąíì Úß á¿ úãäĨđŅ?")
Pytanie brzmi: co odpowiedziała Ola?

a.) Spierdalaj
b.) Kup se termos
c.) Ciurlaj dropsa
d.) Nie, skądże!
e.) A zioło po ile?
f.) ښڡڍڧړڝٻ

Pozdrawiam, Żul :)

P.S. Odpowiedzi w formie zdrapki SMS należy przesyłać na znany Wam numer do północy dnia następnego. Pierwsza nadesłana prawidłowa odpowiedź wygrywa przejażdżkę z pod akademika do znanego klubu studenckiego Proxima. Gra nie jest grą w formie gry losowej w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. 2004 r. Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami). W sumie też nie jest żadną grą w rozumieniu jakiejkolwiek ustawy.

Dlaczego Żul?

Aby wyjaśnić pochodzenie tego zgrabnego epitetu będącego w tym przypadku nawet podmiotem, trzeba cofnąć się wiele lat wstecz, do zamierzchłych czasów pierwszej klasy liceum. A sprawcy i stwórcy tego pseudonimu należy poszukiwać w pewnym człowieku zwanym "Lichym" a jak na ironię zacny ten mąż imieniem Piotr się szczycił. Otóż gdy poznałem go, wpadając spóźniony już na pierwszą lekcję i siadając na pierwszym z brzegu wolnym miejscu, jedyne co powiedział to "Witaj Żulu". I tak już pozostało... Pseudonim od pierwszego wejrzenia. Co ciekawe nie tylko szanowny Pan Piotr miał takież pierwsze skojarzenia na mój widok ale też zdarzyła się inna sytuacja gdzie nieznany mi wielmożny Pan Ochroniarz stojący na wejściu pewnej imprezie połowinkowej w nieistniejącym juz klubie "Kazamaty", spośród całej naszej grupy wchodzącej do klubu tylko mnie zapytał "Wszystkie piwa już wypite? Skręty wypalone?" po czym po udzieleniu twierdzącej odpowiedzi nieufnie mnie przeszukał... Jak widać bycie Żulem nie budzi zaufania u postronnych ludzi i zawsze trzeba się spodziewać jakże bezzasadnego posądzenia o posiadanie nielegalnego alkoholu tudzież innych używek. Można powiedzieć, że jest to nawet pewna forma rasizmu kulturowego i nietolerancji wobec sposobu spędzanie wolnego czasu przez Żula! Ale cóż zrobić? Pozostaje tylko wziać kapustę w dłoń i się nie dawać!

Pozdro dla Kapusty! Dalej nieświadomej...
Hmm... a przecież mówiłem, no nie? A nie mówiłem?

Żul

P.S. Nazwy osób i miejsc zostały zmienione a wszystkie inne fakty zmyślone, co więcej nie należy posądzać nikogo o posiadanie niespożytych myśli. Zasugerowany związek roślin z rodziny kapustowatych z przemysłem alkoholowym również jest przypadkowy. Kapusta NIE PODLEGA procesom fermentacji alkoholowej. Jeszcze.

Krytyka sie wymyka czyli kwintesencja Żula.

Według Macieja K. wszystko co on powie jest przeze mnie krytykowane. Otóż Macie jest w bardzo głębokim błędzie gdyż nie krytykuje wszystkiego co mówi gdyż ja krytykuje również to czego nie mówi, to co zamierza powiedzieć albo nawet nigdy nie powiedział i nie powie! Bo ja krytykuje wszystko gdyż wszystko jest złe, niedobre i dobre na pewno nie będzie. Nigdy nie wyjdzie ani nigdy by nie wyszło jak bardzo by się starać. A już na pewno nie wyjdzie jeżeli robi to Maciej K.! A już na 100% jestem przekonany o tym że on nie ma racji! Nigdy nie ma racji i ZAWSZE jest w błędzie! Nawet gdy się nie myli odnośnie tego że zawsze krytykuje go za to cokolwiek nie powie chociaż ma racje. Bo moje zdanie jest mojsze, lepsze i ładniejsze a mało tego zawsze się sprawdza...

Gorzkie ale prawdziwe. Porucznik Borewicz.

P.S. TY też nie masz racji! I Twój komentarz jest do dupy więc daruj go sobie, nawet nie zamierzam go czytać :P

piątek, 20 marca 2009

Bo jest piątek wieczór.

Napisał bym coś, ale nie chce mi się.

A biedna Kapusta dalej nic nie wie... Eh... Co za ludzie...

środa, 18 marca 2009

Sekrety Bru.

Gdy ostatnio rozmawiałem z Bru, napisała mi że o 23:00 zaczyna się uczyć bo to już najwyższy czas naukę zacząć. A co wtedy naprawdę robiła Bru? :>


P.S. To jest MÓJ blog :P

wtorek, 17 marca 2009

Sekrety Żula. Rozwiązanie.

Żul ma swoje sekrety, nawet on sam o tym do końca nie wie i nie zawsze nawet zdaje sobie z tego sprawę. Ale sekretem nie jest, że jak przystało na mniej lub bardziej przyzwoitego żula, Żul nosi rajstopy. I tudzież po nowe odjazdowe w paski zielone udawał się z Martyną na zapupie lewobrzeżnej Warszawy. Wycieczka była jakże udana, nowe nieznane przestrzenie zbadane a Tomcio Paluch został odnaleziony :)

Jest tu jakiś cwaniak?

sekrety Żula

Dzisiaj spotkałam Żula przy wyjściu z akademika. Poznałam go natychmiast. Nawet nie musiał mieć przy sobie puszki z piwem tudzież innej wody ognistej. Ale ten chód. To spojrzenie. Ta postawa. Wiedziałam od razu:
Żul.
Teraz sama już nie wiem, czy to moja intuicja, czy lata doświadczeń w kontaktach z żulami, pomogły mi go rozpoznać. Wszak nie da się ukryć- Żul jest tylko jeden. Prawdziwy.
Żul wychodził. Nie sam: z Kimś.
Gdzie, po co? Tego mi nie zdradził. Jak zwykle zagadka. Zagadka, która czeka na rozwiązanie.




bru (to nie jest mój blog:P)

niedziela, 15 marca 2009

sługo zastana, wiała mnie....



Długo zastanawiała mnie ogromna fascynacja Żula kapustami. W istocie, ilekroć tylko przy Żulu wspominało się nazwę tego warzywa, oczy poczynały mu błyszczeć, a sam Żul robił się niezwykle rozmowny i pobudzony. Dziś wiem już, że kapusta to nie tylko warzywo.
To warzywo żeńskie.


Do zdjęcia pozowała modelka KŁap Usta.


bru (to nie jest mój blog:P)

sobota, 14 marca 2009

Bajka o połowie kapusty

Cześć i czołem!

Opowiem wam dzisiaj Bajkę. Bajkę o połowie kapusty. Nie nie tej połowie co myślicie.

Otóż za dołami i bagnami, w rodzinnej ojczyźnie branderburskich siepaczy, żył sobie Rybak imieniem Piotr. Otóż ten zacny mąż pełnił bardzo ważną i odpowiedzialną funkcję - łowił ryby. Pewnego dnia, gdy wypłynął na rwące wody Jeziora O-dur zauważył jakiś dziwny i wirujący cień poruszający się tuż pod powierzchnią wody. Podpłynął szybko aby lepiej się przyjrzeć zaskakującemu zjawisku po czym wielce się zdziwił gdy spostrzegł iż jest to najzwyklejsza Kapusta! Krzyknął ze zdumieniem - Co ty tutaj robisz?! Na co Kapusta mu odpowiedziała tajemniczym głosem - Zakupy... Zakupy... Rybak Piotr nie mógł wyjść z podziwu - Dlaczego na środku rwącego jeziora wirująca Kapusta robi zakupy?! Postanowił nie dawać za wygraną i wyjął z kieszeni swojego podartego pijackiego płaszcza Kabel Do Kosy po czym obezwładnił szybkim ruchem Kapustę i wciągnął na pokład łódki. -Ja już Ci zrobię z dupy Zakupy, niech tylko Ksiądz Albert się o tym dowie! On już będzie wiedział co z tym diabelskim nasieniem zrobić! Po czym zaczął szybko wiosłować aby jak najszybciej donieść o swoim dobrym obywatelskim czynie. Ale Kapusta nie była w ciemię bita i postanowiła przekupić naiwnego Rybaka - Uwolnij mnie a spełnię każde twoje życzenie! Piotr się zawahał, odłożył wiosła i zapytał - A zrobisz loda? -Heee nie zrobie! - odpowiedziała ale jednocześnie zrobiło jej się żal Rybaka i dodała - Ale dam Ci zdjęcie z Komunii to se zjedziesz na Ręcznym. -Dobra, odpowiedział wielce ucieszony, uwolnił Kapustę, dostał zdjęcie i zjechał sobie na Ręcznym. I żyli długo i szczęśliwie. KONIEC


Borewicz

UWAGA! Surowo zabrania się czytać powyższy tekst i go rozumieć! Wszystkie osoby, miejsca i wydarzenia opisane w tym poście nigdy nie miały miejsca ani nie noszą związku z żadną rzeczywistością i nie należy ich łączyć z jakimikolwiek osobami, miejscami i zdarzeniami!

piątek, 13 marca 2009

bo to mój blog

Porucznik Borewicz NIGDY nie przeprasza. On ZAWSZE ma racje.

P.S. A Bruu jest fajna i robi miłe telefony :D:P

no bo to blog żula 2

Ja 0:04:48
co myślisz o żulach


Polak Anonim 0:05:21
żule. znam.

Ja 0:05:28
a.


Polak Anonim 0:05:44
jestem z nimi całkiem familiar. kręcą się. to tu. to tam.
nie pogardzam
ale i nie szanuję
bo niby za co?
ale..
czasem szanuję

Ja 0:06:12
a skąd wiesz ze taki żul to żul
no bo moze generalnie ni zul tylko dzis


Polak Anonim 0:07:10
hm, czasem ktos wyglada tak jakby wyglądał na żula..
a potem sie okazuje ze nie jest
ale wtedy,.,,
pojawia sie pytanie
Czymże jest żul?
żul prawdziwy?
każdy z nas jest czasem żulem
taka prawda
bolesna dla niektórych
a dla niektórych i nie

w zasadzie to kazdy powienien odnaleźć w sobie żula, aby walczyc z tą cechą
ktos kto uważa ze nie jest żulem, własnie nim jest
!!
o.




bru (to nie jest mój blog:P)

wtorek, 10 marca 2009

Prawda

To nie jest cała prawda, półprawda ani to nie jest nawet gówno prawda. Bo prawdę każdy swoją ma i czy owijać ją w bawełnę czy w elastan prawdą własną ona pozostanie. I Dobrosława chociaż nie widzi końca w tym początku, prawdę swoją ma i tak łatwo jej nie sprzeda. Ale to dobrze, bo co nagle to po diable a jak się robi powoli to diabeł się nie gramoli. A przysłowia prawdą narodów, czy jest to prawda prawdziwa czy też mądra nikt jej nie pożałuje. Niech Drogi Czytelnik pójdzie po rozum do głowy i kupi sobie podkowy - poszukiwaczowi prawdy szczęścia nigdy za wiele. Zapraszam ja więc na podróż po świecie złudy i maskarady, ironi i martwej pueny, tam gdzie nikt wody w usta nie bierze i sprzedawcy tak szybko nie odchodzą. I pamiętajcie, nie ufajcie Blondynowi!

Borewicz

poniedziałek, 9 marca 2009

no bo to blog żula

Nie można nazwać nikogo żulem tylko dlatego, że pije. Nie każdy alkoholik jest żulem, a i nie każdy żul jest alkoholikiem. Żulem też nie jest bynajmniej każda osoba sępiąca kasę pod sklepem. Mogłabym nawet posunąć się do stwierdzenia, że Żula nie tworzą ani zachowania, ani wygląd. Bo nigdy nie ma pewności, czy osoba, która wygląda na żula, może po prostu się podstępnie za żula przebrała.
Dzisiaj postanowiłam więc przedstawić całą prawdę o Żulu. Naturalnie każda prawda prawdziwa jest ukryta i należy do niej dotrzeć. Stare albańskie przysłowie mówi:
"dobrze że prawdę w bawełnę owijają, to się nie tak łatwo słucze".
Czasem jednak chciałoby się tą prawdę odwinąć i się jej dobrze przyjrzeć. Jaka prawda tkwi natomiast w "Żulu"?
Żul.
Żulu!

bru (to nie jest mój blog:P)
PS. Bo wiadomo że prawda tkwi w nas;>

kujon Polski

Maciej zainspirował mnie do rozważań na temat definicji kujona. Bo kujon to wyjątkowo mało zbadane zjawisko a jak sądzę, warte niejednej monografii. Otóż pejoratywny wydźwięk tego określenia skrzyżowany z jakże godną pochwały pracowitością i umiłowaniem nauki przejawia bardzo wiele ukrytych znaczeń i stanowi niezwykle złożoną w swojej subtelności symfonię epitetów. A co by nie pier(...) za dużo, kujonów się nie lubi. Kropka. :P

Borewicz.

niedziela, 8 marca 2009

Dnia Kobiet!

Z okazji dnia Kobiet, życzę Wam Dobrosławo, Martyno, Ewo, Magdo, Szyszko, Beato, Beato, Mucho, Paulino (i wszystkim innym Kobietom o których zapomniałem) dużo dużo zdrowia, jeszcze więcej zdrowia a przede wszystkim wódki. Bo póki czas życia krótki, potrzeba nam sporo wódki a jak głosi staropolskie przysłowie: "bez młota to kur(...) nie robota", należy pamiętać o bliźnich jako i oni o nas pamiętają. Tym radosnym akcentem zakończę owe nieco przydługie życzenia, przesyłane wprost z parafii pod wezwaniem Świętego Alberta.

P.S. Pterodaktyl musi zaczekać na życzenia aż do dnia walki z rakiem jajników.

1

- Widziałeś tego żula??
- Nom...halny mu wieje

sobota, 7 marca 2009

zdrowia szczęścia pomarańczy

Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło jak zawsze.
Niestety. Gdy jednostka choruje, chore jest całe społeczeństwo;( nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć Tobie Żulu szybkiego powrotu do zdrowia!! Oczywiście do lodowego przestępstwa się nie przyznam- bo gdybyś nie chciał to byś nie jadł, a gdybyś chciał moją Algidę to pewnie tak łatwo i po dobroci bym jej nie oddała. Umywam ręce, a winę zrzucam na ananasowy sorbet Mucha. o.
Bądź co bądź choróbsko trzeba wygnać, za czym przemawiają poniższe argumenty. Dwa argumenty:
Primo- Jak mówi stare albańskie przysłowie: choroba ugniata człowieka w jedno ciasto. A jak wiadomo, niebezpiecznie jest być ciastem.
Secundo- popełnię w tym miejscu krótki utwór poetycki:
Bez Żula, jak bez kilodżula. Nikt nie zamula. Straszy Drakula. Generalnie. jest bidula.
Dziękuję. (ukłon, oklaski, kurtyna opada)

Alg idę. Idę Alg.




bru (to nie jest mój blog:P)

Enigma

Droga Dobrosławo!

Azaliż muszę się poskarżyć na twoje łakomstwo które zwiodło mnie na złą drogę jak biblijnego Adama. Otóż po tych wczorajszych lodach anginy ja dostałem, spać nie mogłem i lekarza odwiedzić musiałem. Bilans tego prosty, będę wąchał wodorosty. Antybiotyk dostałem, w łóżku pozostać musiałem.
:P

Pamiętaj, że najważniejsze jest przestrzeganie przepisów BHP. A zwłaszcza na kolei!

Żul

piątek, 6 marca 2009

to nie mój blog

Coś wisi w powietrzu. Świat się zmienia.
Pewien człowiek powiedział kiedyś: "Dwóch półgłówków głowy nie czyni." Ja natomiast jestem pełna nadziei.
Tak więc podsumowując: przedstawiam blog pewnego studenta, mieszkańca akademika na ulicy Żwirki i Wigury, którego ukryjmy tutaj pod pseudonimem Żul. Jego głębokie przemyślenia i ciekawe życie zasługują na publikacje w naszej internetowej społeczności. Mam nadzieję, że ten pierwszy wpis zachęci Go do twórczości i udzielania się tutaj.
A ja? "I'm just a messanger"