poniedziałek, 28 grudnia 2009

Żul ma pomnik!

Wszem i wobec ogłaszam, że Żul a ściślej idea Żula i w ogóle Żulowatości od niedawna ma pomnik! Otóż bardzo proszę, Warszawska dzielnica artystyczna Praga (a przynajmniej tak się lansująca) postanowiła uwiecznić niezwykle ważnego bohatera ulicznego, miejski mit - Pana Gumę. Oto i podniosły pomnik:



Niech żyje Żul! ;)
Pomnik powstał jako efekt współpracy "streetworkerów" (teraz tak się mówi na pomoc społeczną - trza być trendi) z tak zwaną trudną młodzieżą bez perspektyw. Cel i idea bardzo słuszna, Żul się z całego serca podpisuje.

Dwa i cztery - sprzedaje kaloryfery. Cześć!

P.S. Najważniejsze jest przestrzeganie przepisów BHP a zwłaszcza dla młodzieży

sobota, 26 grudnia 2009

Świąt Wesołych i jajka wyczesanego

Dzień dobry!

Święta są czasem który najczęściej spędzamy w gronie najbliższych ale jednocześnie jest to chwila wytchnienia od codziennych obowiązków (?) i okazja do rozmyśleń. Dla mnie, ponadto jest to czas kiedy mogę wymienić głośniki w samochodzie, zmienić olej itd. No nie mniej jednak nie o tym ja tu chciałem pisać.

Ponieważ blog trochę przysechł, a może nawet bardzo - postanowiłem przeprowadzić jego gruntowną reformę. Nie będę już więcej pisał z sensem. Nawet nie będę próbował! Teraz tylko od czapy. Koniec z porządkiem na blogu! Będzie taki jaki prawdziwy Żul - rozjeb...ny ;) I brutalnie wtargną tu wszelakie diafragmy, silniki bez szczotkowe, całki Fresnela i gamma-butyrolakton. Wcale nie będę się ograniczał i nie zważając na niezrozumienie czytelników bez wahania napiszę o wszystkim. A więc do dzieła!... Koniec z planem siedmioletnim!

Dobranoc, M.

sobota, 3 października 2009

Kiedy człowiek myć się powinien?

Odwiecznym dylematem dla niektórych problem czasu mycia pozostaje. Ale jak Dobrosława radzi, rozwiązanie prostym jest. Otóż myć należy się gdy pępek brudnym jest. Nie wcześniej ani nie później. A poparte badaniami jest to bo jak podaje Wikipedia:

"- brudy w pępku składają się głównie z włókien z ubioru zmieszanego z komórkami skóry oraz z włosami,

- przeciwnie do początkowych hipotez, brudy migrują do góry (od bielizny), a nie do dołu (z koszul, bluzek czy podkoszulek); ten kierunek jest wynikiem tarcia włosków skóry o majtki, kobiety mają mniej brudów w pępku, ponieważ ich włoski są delikatniejsze i krótsze; odwrotnie wygląda sytuacja u starszych mężczyzn, którzy maja ostrzejsze i liczniejsze włosy,

- charakterystyczne niebieskie zabarwienie brudów w pępku jest związane z niebieskimi włóknami często występującymi w odzieży,

- brudy w pępku nie stwarzają żadnego zagrożenia dla zdrowia człowieka."


Kto sprawdza pępek - czystym jest a brud obcym mu jest jak mówi stare Dobrosławskie przysłowie.

Guten Abend

czwartek, 20 sierpnia 2009

Lampki choinkowe wg CERN

Gdyby CERN miał za zadanie zaprojektować i wykonać lampki na choinkę to:

a.) każda żarówka miała by cyfrowy czujnik temperatury (na wypadek przegrzewania i pożaru)
b.) żarówki miałby webowe interfejsy diagnostyczne "xDaq" komunikujące się z kontrolerem VME zarządzającym kratami diagnostycznymi komunikującymi się za pomocą magistrali I2C z czujnikami
c.) dla pewności, żarówki były by wyposażone w CCU ring - dzięki temu w przypadku przecięcia kabla na pół, połowa żarówek by nie świeciła ale znalibyśmy nadal ich temperaturę i moglibyśmy je wciąż monitorować na wypadek pożaru.
d.) żarówki były by wyposażone w światłowodowe linki optyczne sprawdzające z jaką częstotliwością mrugają
e.) z choinką mógłbyś się łączyć przez internet za pomocą protokołu SSH i dwóch tuneli jeżeli jesteś CERNie lub trzech poza nim.
f.) w razie wzrostu temperatury system bezpieczeństwa wyłączał by prąd na całym osiedlu
g.) zapalenie światełek trwało by w zależności od zainstalowanego w żarówkach firmware'u od 20 do 40 minut, dla pewności lepiej zarezerwować około godziny
h.) choinka była by odporna na promieniowanie jonizujące, hadronowe, impuls magnetyczny i wybuch bomby neutronowej
i.) po zmontowaniu choinki na powierzchni ziemi, została by ona przeniesiona 100 metrów pod ziemie i zamknięta w ciemnej piwnicy. W czasie gdy nie świeci można by do niej wejść przez biometryczną bramkę skanującą siatkówkę oka a gdy świeci - w ogóle.

Natomiast procedura zapalenia światełek choinkowych by wyglądała następująco:
1.) Uruchom serwer VNC aby oglądać status poszczególnych żarówek
2.) Uruchom driver VME by móc uruchomić interfejsy diagnostyczne
3.) Wystartuj xDaq'i
4.) W każdym xDaq'u uruchom "Configure" a następnie "Load from FLASH"
5.) Uruchom optosynchronizacje żeby żarówki mrugały synchronicznie z dokładnością 0,1 nanosekundy
6.) Włącz MON ON, HIST ON aby zapisywać historię świecenia.
7.) Sprawdź czy nie ma CCU errors, jeżeli są zrestartuj żarówce Front End Chip - "Reset FEC"
8.) Przejrzyj histogramy temperatur i poboru prądu przez żarówki
9.) Gratuluje, choinka uruchomiona i skonfigurowana.

wtorek, 11 sierpnia 2009

Zwątpienia młodego Wertera

Czyta ktoś to w ogóle? Bo szkoda zdzierać klawiaturę na darmo!

Dobrosławo? Muzo ty moja, daj znak że praca ma daremną nie jest.
A inni? Czy moje słowa od pustych ścian się odbijają? Czy czyjeś oczy wyrazy te okiem umysłu dostrzegają?

...

piątek, 7 sierpnia 2009

Studenci wszędzie tacy sami - dzien 6

Pędząc do gabinetu profesora K w biurowcu eskperymentów CMS i ATLAS zobaczyłem takie oto ogłoszenie:



Jak by nie patrzeć, cenna uwaga... Tylko dlaczego wisiała obok windy?

Pozdrawiam, por. B.

czwartek, 6 sierpnia 2009

System linkowy trygera RPC - dzień 5

Dzisiejszy dzień po zaliczonych wykładach mija na razie pod znakiem studiowania systemu linkowego. Chociażby się wydawało, że tryger komór RPC to nic strasznego, w rzeczywistości okazuje się być naprawdę zwariowaną bestią złożoną z kilometrów kabli, światłowodów, szaf VME i setek obwodów z elektroniką. A to tylko jeden z podsystemów detektora CMS. Jeszcze bardziej skomplikowane są układy trackera i kalorymetru hadronowego HCAL... Aż dziwne, że to działa :D



Żul

P.S. Dzisiaj zakończył się szczęśliwie Global Run czyli jednoczesne uruchomienie wszystkich systemów detektora i ciągła praca (najlepiej stabilna) przez kilka dni. Pole będzie wyłączone i wszystkie zespoły pracujące w CMS mogą urządzać sobie diagnostykę i testy wedle uznania (prawie). Daje to szanse na praktyczną zabawę z układami trygera bez konsekwencji :)

środa, 5 sierpnia 2009

Dzień czwarty

Kompleks CERN'u ma niezwykle chaotyczna strukturę. Wiele uliczek pod różnymi kątami, pomieszane budynki, jeden do drugiego dobudowane, połączone łącznikami, każdy z innej epoki w różnym stylu... porządek gwarantowany. Jeżeli dodać, że główny instrument badawczy ma ok. 27km obwodu a różne eksperymenty znajdują się w różnych punktach to wyjdzie na to, że po wykładzie w Genewie do Control Room'u CMS trzeba jechać do sąsiedniego kraju (ośrodek jest na granicy Francusko/Szwajcarskiej).

Wyobraźcie sobie moją radość gdy Pani w Users Office mówi, że Access Card mam odebrać w budynku 55, pokój mam w 22-R009 a gabinet profesora jest w sektorze A budynku 40...
I weź teraz znajdź budynek 55:


A to tylko wycinek części południowej CERNu....

Dla ułatwienie pokaże gdzie jest budynek 22:



No i tam teraz "pracuję".
Tak wygląda barak w którym mnie trzymają:



Jak widać jest tu bardzo przyjemna okolica, w leśnym parku, w cieniu drzew, nic dodać nic ująć.

A i jeszcze moja Super Ekstra Wyczesana Karta Dostępu co nią se mogę cieciom na bramie pomachać :D



Pozdrawiam, Żul.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Dzień trzeci - aklimatyzacja


Po wczorajszej udanej aklimatyzacji udałem się na podbój pobliskiego sklepu typu Champion. Ceny przeważnie się różniły od polskich tylko dopiskiem - zamiast ZŁ było CHF czyli krótko mówiąc prawie 3x drożej. Jednak to co mnie zaskoczyło a na pewno zaskoczyło by Dobrosławę to Coca Cola Vanille...
I wcale nie jest taka zła ;) (Cola, nie Dobrosława)



Tym razem koniecznie wybrałem się do Genewy, bilet linii autobusowej "F" z Ferney-Voltaire na dworzec Cornavin w Centrum to wydatek 2,90 euro. Byłem krótko bo krótko, zrobiłem parę zdjęć na szybko bo te pier(...) czarnuchy mnie wku(...), zresztą jakiś tam się cyrk porobił ostatnio...

A jak mowa o Szwajcarii to nie można nie wspomnieć o jednym z narodowych symboli jakimi są szwajcarskie zegarki. Wachlarz cen od zera do nieskończoności. Jakość i precyzja gwarantowane. Czy z takim zegarkiem Żul by się przestał spóźniać?


Nieeee... :D


I na zakończenie zdjęcie z Genewskiego Dworca:


Pozdrawiam, Żul ;)

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Dzień drugi

Zadziwiające, ale samoloty NIE ZAWSZE spadają... Tym razem doleciałem :) Heh nie ma jak poczuć tę moc - samolot którym leciałem Embraer 170 napędzany był przez dwa turbowentylatorowe silnik General Electric CF34-8E o ciągu 6260kg każdy, co pozwoliło pokonać trasę Warszawa-Genewa w dwie godziny. Jest to osiągnięcie, którego nie potrafi osiągnąć PKP od dziesięcioleci na odcinku Warszawa-Radom... i wcale nie myślę o awaryjnym jechaniu przez Dęblin :P.

Pozdrowienia z Meyrin (czyt. merę :P)
Porucznik B.

czwartek, 23 lipca 2009

Jak przetrwać upał? 30 porad

Nad Warszawę napłynęły gorące masy powietrza a upał w mieście to piekło! Wielu z nas na pewno z radością dowiedziało by się jak bardziej komfortowo przetrwać te dni które najchętniej by spędziło się pod chłodnym prysznicem. Otóż odpowiedź na to jak że praktyczne pytanie udzielił mi onet(.pl) a właściwie cytowany przez niego poradnik z czasopisma "Naj" czyli '30 rad, jak przetrwać upał'. Nie mogąc wyjść z podziwu dla odkrywczych myśli autora poradnika zamieszczam kilka zdecydowanie najlepszych porad jak poradzić sobie z niemiłosierną spiekotą w mieście:


1. Na plażę zabieraj parasol.


Nic dodać nic ująć. Na ogół jak chcę uciec przed gorącem to idę na plażę. Nie żeby tam jakoś się smażyć na słońcu ale po prostu lubię pływać z parasolem a jak nie ma wody to chociaż se w cieniu posiedzę. Na plaży, a co??


8. Stosuj kosmetyki z jednej linii zapachowej.


To że kilka różnych zapachów zmieszanych razem śmierdzi to jeszcze zrozumiem ale czy tylko w czasie upału?

9. Jedz owoce i jarzyny.

O tak, wtedy się czuje tak rześko!

13. Hamuj aktywność swego dziecka.

Widzicie jakie to proste? Hamuj swoje dziecko i od razu zrobi Ci się chłodniej. Do hamowania polecam Relanium, Oxazepam, Diazepam i inne benzodiazepiny. Jeśli nie masz dziecka, to pożycz - ochłoniesz i oddasz z powrotem.

16. Klatkę z chomikiem, królikiem, papużką lub innym małym ulubieńcem umieść w cieniu.

O tak! Ale to miały być porady jak mam przetrwać upał czy jak prowadzić hodowle zwierząt domowych?!

18. Papużka koniecznie musi mieć wodę do kąpieli.


A jakże by inaczej! Ponadto chomik powinien mieć poidełko, świnka morska trociny a szczury powinny mieć twardy kawałek drewna do gryzienia. Nie zapomnij o soli dla kozy i o nakarmieniu psa. Zwłaszcza w czasie upału może źle znosić głodówkę. Poza okresem upałów możesz to sobie wszystko darować.


20. W gorące dni najlepsza jest sucha karma. Nie psuje się, więc bez obawy można zostawić w miseczce jedzenie na zapas.


Tak, tak! Szczególnie suchą karmę lubią studenci. Jak wspomniano można zostawić w miseczce na później i się nie zepsuje. Jak się rozsypie to też można zamieść pod łóżko i po sprawie - ze starym kotletem to już nie przejdzie.

24. Żaden dywan nie lubi słońca.


Bardzo celne spostrzeżenie. Na ogół gdy jest 30 stopni w cieniu przystępuje do zwijania dywanów i wynoszę je na strych. Zwłaszcza w akademiku. I to nie żebym coś miał do dywanów w akademiku. Może to o ten strych chodzi? No sam nie wiem...

No cóż, to by było na tyle. Nic tylko pogratulować nie znanemu redaktorowi z "Naj" za najwspanialsze rady. Wcale też się nie dziwię, że autor się nie podpisał pod artykułem i nie było komu pogratulować...

Jak ktoś chce więcej, zapraszam: http://zdrowie.onet.pl/1567478,2040,0,4,,30_rad_jak_przetrwac_upal,styl_zycia.html

niedziela, 5 lipca 2009

Prawie robi różnice

Nie mogłem się powstrzymać, żeby wam nie pokazać tego filmiku czyli "Prawie Formuła 1 - rakietowe chomiki na speedzie":



Jeden zawodnik odpadł ;)

piątek, 3 lipca 2009

UWAGA UWAGA! Do wszystkich jednostek!

Wybiła godzina K, rozpocząć przegrupowania. Zdać do Podziemia jedną z Central Łącznościowych i zameldować stan w odpowiednich Obwodach Obronnych Akademika. Wymagana dokumentacja dostępna w ustalonym miejscu, skontaktować się z łącznikiem na dzień przed.
por. B

niedziela, 28 czerwca 2009

Wysiedlenia

Akademik pustoszeje. Cicho wszędzie, głucho wszędzie! Już niedługo nikogo tu nie będzie!

wtorek, 16 czerwca 2009

Świąteczne naleśniki

W zamian za wsparcie logistyczne udzielone przez Jednostkę Wojsk Lądowych dla satelickiej krainy M-512, dostaliśmy smakowite racje żywieniowe. Dostarczyliśmy składniki a pozyskaliśmy Naleśniki z Czekoladą, Brzoskwinią i Bitą Śmietaną i to najwyższej jakości. Cały odział armii najadł się do syta. Pozdrowienia dla Magdy! :)

P.S. A to wszystko na cześć wygranej Bitwy o Elektrodynamike!

niedziela, 14 czerwca 2009

Meldunek nr 2

Po wzmocnieniu oddziałów w nową broń, jak również wytrzymalsze zbroje i tarcze, wyruszyliśmy na podbój sektora M-810 w Kwadrancie Ósmym. Ponieważ dysponowaliśmy przewagą taktyczną - wykradzionymi wrogu Spodniami Mocy wiedzieliśmy że zwycięstwo jest bliskie. Ku naszemu rozczarowaniu teren wroga został złupiony już wcześniej i choć podbicie go już nie wymagało żadnego wysiłku to niestety nie pozyskaliśmy cennych łupów. Postanowiliśmy w ramach traktatu Borewicz-Mołotow zawrzeć sojusz i przekazać Spodnie Mocy w ramach pomocy państwu satelickiemu.

Dalszą kampanię skierowaliśmy do Sektora O-701 w Kwadrancie 7. Ośrodek Dowodzenia O-701 przejęliśmy po krótkiej walce. Wróg wobec naszej przewagi liczebnej poległ i przystąpił natychmiast do negocjacji warunków kapitulacji. W ramach współpracy dostarczył nam najnowszą Szatę Rycerza ARMOR+20 dla Szwadronu Ninja i wstawiennictwo sił wyższych boga Opa dla Jednostki Wojsk Lądowych. Ponadto w ramach współpracy wywiadowczej pozyskaliśmy tajne informacje na temat położenie poszukiwanej przez nas Księżniczki. Informatorzy ustalili 4 możliwe lokację w których znajduje się Księżniczka, jednak nie przekazano nam dokładnych koordynatów. Uzupełniliśmy również nasze zapasy przejmując zasoby Surowca Strategicznego tzw. "Papieru Toaletowego".

Dobrze przygotowani do dalszej walki wyruszyliśmy dzielnie do Kwadrantu 5 gdzie rozpoczęliśmy atak na lokalizację M-512. Po nieudanej konfrontacji z Pawłem i jego Piątym Elementem, spróbowaliśmy sił w dobrze zbadanej przez Wywiad jednostce B-513. Ledwo uszliśmy z życiem, gdy chciano nas ugotować razem z Kapustą, ale mimo to zwycięską ręką opuściliśmy pole bitwy z łupem w postaci zasobów Wysokiej Technologii - "Czekolady Mlecznej". Naporowi naszych wojsk oparły się M-518, X-520 i M-522. Sukces odnieśliśmy dopiero pod Windą w Sektorze X-524. Zabezpieczyliśmy teren i pozyskaliśmy natychmiastową kapitulację wrogiego Sztabu Generalnego. Ponieważ pokonany kraj nie dysponował żadną zaawansowaną technologią nie pozyskaliśmy zdobyczy. Opuściliśmy tę krainę w pokoju, kierując swe działanie w kierunku wyżej położonych obszarów.

Po nieudanej próbie podbicia X-820, opadły morale ale mimo to wkroczyliśmy do Kwadrantu 10 i wywalczyliśmy nowe racje żywieniowe z Sektora K-1017. Działania kontynuowaliśmy wkroczeniem do X-1028 ale bez pozytywnych skutków i żadnych zdobyczy wojennych. Ostatecznie zarządziliśmy odwrót do bazy M-228 i podział łupów. Należy nadmienić przy tej sposobności, iż Rycerz Kozubel (jak nazwa wskazuje), postąpił niehonorowo i niesprawiedliwie zajoł część łupu przynależną porucznikowi Borewiczowi. Ponadto Porucznik wyraził swoje rozczarowanie z powodu nie odnalezienia od dawna poszukiwanej Karafki.

Podpisano, SS-Standartenführer Herman.

Wojna

W Akademiku nr 2 przy ulicy Żwirki i Wigury, w godzinach wieczornych grasował po korytarzach odział Armii Zaciężnej złożonej z Korpusu Lotniczego Herbu "Mucha", Jednostki Wojsk Lądowych pod przewodnictwem porucznika Borewicza oraz Szwadronu Kawalerii Ninja. W czasie pierwszej fazy działań zbrojnych na piętrze 5, dokonano dywersji na terenie wrogą kradnąc Przetwornik Elektroakustyczny z Centrali Łącznościowej.

Po szybkim odwrocie wojsk do Kwatery Głównej Waffen SS - 228, wróg przypuścił atak na nasze Centrum Dowodzenia. W wyniku dzielnej obrony wyszliśmy zwycięsko pozyskując klucze dostępu do przejść granicznych na linii frontu Piątego Kwadrantu. Ponieważ baza wroga w tym czasie była słabo broniona, szybka decyzja Kierownictwa skierowała nas do ponownego ataku na Dowództwo Sił Operacyjnych M-518. Po szybkim rozpoznaniu terenu uszkodzono źródła oświetlenia nieprzyjacielskiej Placówki tak aby uniemożliwić dalsze prowadzenie spiskowej działalności. Nasze oddziały zachęcone szybkimi sukcesami i powiększającą się strefą wpływów, wysunęły śmiały plan zaatakowania Zespołu Taktyczno - Rozwojowego (ZTR) D-1026.

Po reorganizacji Sił Zbrojnych przystąpiliśmy do rozpoczęcia ataku, zwycięsko zdobyliśmy zaawansowany technologicznie środek lokomocji, opracowany przez wroga pod kryptonimem operacyjnym "Klapek R38". Nie poprzestając na tym uderzyliśmy ponownie na DSO M-518 jednak nasze próby staranowania Bunkra Podwodnej Centrali spełzły na niczym. Ponowiliśmy próby przedostania się do podjednostek M-512 i O-701, niestety również z negatywnym skutkiem. Po powrocie do bazy okazało się, że wróg nie próżnował i dokonał sabotażu kradnąc główne elementy Zespołu Zasilającego Centralną Jednostkę Obliczeniową (ZZCJO) z samej Centrali Waffen SS. Z uwagi na strategiczne znaczenie owego podzespołu postanowiliśmy dokonać wymiany pojazdu "Klapek" na ZZCJO.

Natychmiast przystąpiliśmy do akcji, wkraczając szturmem na teren wroga ZTR D-1026. W wyniku prowadzonych negocjacji udało nam się odzyskać utraconą jednostkę ZZCJO, niestety z brakującą Linią Transmisyjną Średniego Napięcia ale udało nam się zastąpić brakującą cześć innym modelem będącym na stanie Szwadronu Ninja. Brak strat w ludziach, jeńców nie pozyskano.

Z uwagi na zaistniałą sytuację militarną, Dowództwo podjęło decyzję o konieczności SZYBKIEGO rozpoczęcia programu badawczego Wunderwaffe.

Porucznik Borewicz.

czwartek, 4 czerwca 2009

Wstręt do optyki, reaktywacja

Polaryzacja moich tensorowych myśli osiąga punkt krytyczny w przestrzeni fazowej znudzenia, która chociaż jest nieskończenie wymiarowa ma wyjątkowo namacalną granicę w postaci ciągu dni zbieżnego do wakacji. I chociaż pocieszające jest to, że ten ciąg jest wyjątkowo miło zbieżny, ograniczony i w ogóle spełnia tyle sympatycznych twierdzeń i aż ochota bierze by go rozłożyć w bazie pięknych pomysłów na scałkowanie ferii letnich ale mimo to groźba natrafienia po drodze na pewne punkty osobliwe w postaci niezbyt udanych egzaminów utrudnia nam projekcje myśli. Wtedy człowieka ogarnia taki smutek i niemoc wobec wyroków matematyki, którego nie da się wyrazić prostymi wzorami w reprezentacji zespolonej. A miało być tak holomorficznie...

Z poważaniem, antyŻul.

P.S. antyŻul ma przeciwny ładunek elektryczny, liczbę barionową, leptonowej nie ma wcale bo się umył a poza tym łamie symetrię przegrody nosowej.

niedziela, 31 maja 2009

Nowy Post

A na tych blogach same posty a przecież jak by ludzie chcieli tak pościć to by z głodu pomarli. Kto tak może wyżyć? Przecież nie samym blogiem człowiek żyje i poza postami też musi coś robić!
Nie ciężko zgadnąć co robi wtedy Żul. Otóż Żul wtedy jeździ na wycieczki do Zakładów Azotowych w Puławach, robi szpiegowskie zdjęcia i prowadzi inną działalność dywersyjną na tyłach wroga. A wróg to nie lada! 3000 ton saletry amonowej na godzinę to całkiem spory zasób materiałów wybuchowych które aż się proszą o użycie... jako nawóz rolniczy :) A jak to powiedział przewodnik: "nawóz należy dobrze zmieszać z ziemia - nigdy nie podlewać!" Trotyl też jest dobry do mieszania z ziemią ale tylko trochę silniejszy ;)

Poza tym, Żul lubi spełniać się medialnie i gdy nie pości, udziela wywiadów dla niszowych stacji telewizyjnych takich jak TVP1 opowiadając o cieczach nienewtonowskich, mące ziemniaczanej i głośnikach... czyli krótko mówiąc kolaboracja z Radiem BIS i XIII Piknik Naukowy. A to wszystko dzięki Esowi! :D Dziękować ;)

sobota, 23 maja 2009

Narcyzm

Tu miał być bardzo mądry post na temat bardzo głębokich przemyśleń ale jego mądrość nie okazała się według mnie wystarczająco mądra i dlatego go nie opublikuje. Ale niech elementy tego o czym myślałem będą dla was pretekstem do własnej wędrówki przez Krainę Zrozumienia.

Empatia (gr. empátheia "cierpienie") - w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych istot (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).

Niektórzy jej nie mają, są ślepi i głusi.

Można wyróżnić dwa typy narcyzów. Oba posiadają mimowolną tendencję do koncentrowania się na własnym wizerunku, na tym, jak są spostrzegane przez innych. Pierwszy z nich to osoba niepewna. Spojrzenia innych po prostu ją paraliżują, czuje się ciągle obserwowana, lecz jest to dla niej niekomfortowe. Każda krytyka jest dla niej klęską. Drugą grupę osób narcystycznych stanowią ludzie, którzy są pewni siebie i nie przejmują się zupełnie opiniami innych. Prezentują się jako wyraźnie wyższościowi, mają skłonność do mimowolnego poniżania innych ludzi i dawania innym do zrozumienia, że są gorsi.

I tak bywa.

Osoby pozbawione zdolności do empatii są bardzo agresywne, o silnej osobowości, narzucające swą wolę i wizję świata, nie znoszące sprzeciwu, nie uznające argumentów innych stron, nie dopuszczające do swojej świadomości możliwości własnej pomyłki lub błędu, wysoce konfliktowe, bezkompromisowe.

Osobowość paranoiczna (paranoidalna) - zaburzenie osobowości, w którym występuje chłód emocjonalny, wycofywanie się z kontaktów z innymi, wrogość, nadmierna podejrzliwość, nadmierna wrażliwość na lekceważenie i krytykę, niezdolność do wybaczania urazy.

Kryteria diagnostyczne
ICD-10:
przecenianie własnego znaczenia, podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich lub pogardliwych, sztywne poczucie własnych praw, pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń, odczytywanie ukrytych, poniżających lub groźnych znaczeń z niezłośliwych uwag lub zdarzeń, niechęć do zwierzania się innym.


Osobowość schizoidalna
- ten typ osobowości cechuje się tendencją do izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się z kontaktów emocjonalnych i społecznych, uznawania ich za niepotrzebne.

Kryteria diagnostyczne ICD-10

1. brak lub znikome działania służące przyjemności
2. chłód emocjonalny
3. ograniczona zdolność wyrażania emocji wobec innych
4. niezainteresowanie pochwałami i krytyką
5. brak zainteresowania doświadczeniami seksualnymi
6. preferencja samotnictwa
7. pochłonięcie introspekcją
8. brak bliskich związków
9. niewrażliwość wobec norm społecznych


Cytaty za Wikipedią.

A teraz zgadnijcie kogo miałem na myśli.

Pozdro

wtorek, 14 kwietnia 2009

Spektroskopia a gumki do włosów.

Szawnowni!


Dziś chciałbym opowiedzieć wam jak gumka do włosów może się przyczynić do lepszego poznania mechaniki kwantowej - czyli "jak zrobić spektrometr optyczny o trzeciej w nocy". Otóż pewnej bezsennej (świątecznej) nocy naszła mnie zgubna myśl aby w zaciszu domowego ogniska uzbrojonymi oczami ujrzeć kwanty światła i naocznie przekonać się o korpuskularno - falowej naturze wszechświata. Nie można wierzyć w gołe hamiltoniany, trzeba fizykę "czuć". Instynkt badacza zawiódł mnie do szuflady gdzie to odnalazłem zakupioną dawno temu za nędzne grosze siatkę dyfrakcyjną. Siatka ta mająca 500 linii/mm okazała się świetnym elementem dyspersyjnym, więc czym prędzej wygrzebałem z innej szuflady nóż introligatorski zakupiony za równie nędzne grosze w Praktikerze (a żeby zdechł, żałuje że go nie ukradłem). Następnie szybkim ruchem wyciąłem szczelinę w kawałku kartonu znalezionym na biurku. I tu przyszedł kluczowy moment - tak przygotowany karton założyłem przy pomocy gumki do włosów na uniwersalną lampkę biurkową szwabskiej produkcji, co by świeciła jak żydowski model ciała doskonale czarnego (ciemna komora z dziurką). Dla pewności wszystko uszczelniłem folią polietylenową co ją znalazłem pod biurkiem (ha! zawsze uważałem że sprzątanie jest złe). GOTOWE! Ustawiłem aparat na statywie, zgasiłem światło i wykonałem pierwsze liniowe widmo optyczne światła mojej szwabskiej lampki.
A oto i ono:




Jak widać tymi jakże prostymi środkami, zbudowałem ze śmieci wcale niezgorszy spektrometr. Zaobserwowane widmo zaspokoiło moje potrzeby estetyczne ale jeszcze nie poznawcze. Więc czym prędzej odszukałem w internecie bardzo sprytny program "Spektruś". A oto co mi się udało wykoncypować:


U góry moje widmo, poniżej widmo miedzi. Czyżby moja szwabska lampka zawierała atomy miedzi? A co na to żydzi? :> Dodam, że siarczan miedzi jest bardzo silnym środkiem wymiotnym, dawka skuteczna 500 - 600mg :>

Pozdro, Żul.

P.S.

Do budowy tego spektrometru konieczny jest OSCYLOSKOP, pełni on funkcję STOŁU w której jest niezastąpiony.

piątek, 10 kwietnia 2009

Świąt Wesołych!

Szanowni!

Będąc postępowym, życzeń nie złożę sms'em ale na blogu. Kiedyś były kartki świąteczne, później sms'y a teraz jest www. Ciekawe jak się zakończy ta historia...

Nie mniej jednak, życzę wam Dużo Zdrowia, Szczęścia, Pomyślności no i przede wszystkim Kapusty. Bo jak mawiali żydzi "Nie ma nic droższego od kapusty". Mokrego królika, wesołego Dyngusa a Baranka wam nie życzę bo dużo ich wśród nas.

Żul.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Złej Sławy przeciewieństwo.

Dzisiaj wielki dzień nastał. Dzień który zdarza się tylko raz w roku i to nie zawsze. Otóż Bru dzisiaj ma imieniny. I to jakie!
Z okazji tej Porucznik chciałby Bru pogratulować dużo zdrowia, szczęścia, dużo dużo kapusty i bardzo ładnych uszu. A przede wszystkim nowego kolczyka w prawym uchu!
Stolec, Stolec niech żyje żyje nam!

wtorek, 7 kwietnia 2009

Toperze

Stare Armeńskie przysłowie mówi: Ci co wiedzą nic nie powiedzą a głupi za to oczy wyłupi. Otóż tak właśnie pomyślałem dzisiaj gdy zobaczyłem ostatnie kawałki tortu. Ale już było za późno na odwrót, ostatni rzut okiem dookoła i rzuciłem się z nożem w miękką otchłań kremowego ciasta. Przecież i tak by się zmarnowało. Sprawa okazała się być dużo poważniejsza niż na początku myślałem. W czasie wf osiągnęła kulminacje po czym wszystko wróciło do normy po relaksującym rozwiązaniu zadań z elektrodymania. Niemniej jednak wiosenna depresja dosięgła Magdę, natomiast Martyna nie robiła z siebie kretyna. Dobrosława przyznała rację, Mucha i tak nikogo nie słucha. Ola pojechała do domu, Siostra Mucha zrobiła pranie. Morał z tego taki: "jak chcesz zjeść czekoladę, to siedź na dupie".

Dobranoc.

piątek, 3 kwietnia 2009

żul fotograf

Żul robi zdjęcia nie rzadko. czasem rozważnie, a czasem wręcz nie- wtedy nie wiadomo zupełnie, czego takie zdjęcie będzie dotyczyć. Mogą to być zdjęcia ze stołu, zdjęcia z szafy, a nawet zdjęcia z łóżka. Czasem Żul robi zdjęcia z siebie- na przykład zdejmuje płaszcz, albo buty.
No a skoro zdjęcia- to na pewno też i wdjęcia. Po zrobieniu serii zdjęć, musi nastąpić zazwyczaj ten moment. Początkujący fotografowie czasem o tym zapominają, ale przecież nie Żul. Wdejmuję się zazwyczaj rzeczy uprzednio zdjęte, lecz nie tylko. W gruncie rzeczy wdjęć może być więcej niż zdjęć, ponieważ wdejmować można prawie wszystko- zarówno przedmioty zdjęte (tak zwane zdjęcia) jak i niezdjęte (niezdjęcia). Przykładem niezdjęcia może być nietoperz- Żul może wdjąć nietoperza, bez potrzeby uprzedniego zdejmowania.
Przykłady zdjęć Żula możemy zobaczyć w poprzednim poście jego autorstwa (o grzańcu). A być może też w jakimś przyszłym poście, którego tematu nie znam i się nawet spodziewać nie mogę. Natomiast na wdjęcia made by Żul trzeba nam będzie jeszcze trochę poczekać- z przyczyn technicznych.
PS. Faktem niezaprzeczalnym jest, że nareszcie przyszła wiosna:)))


bru

piątek, 27 marca 2009

Napalony Es czyli Esogrzaniec. Krótki kurs internetowy.

Chcesz zrobić grzańca? Zapraszam do internetowego kursu z obrazkami, który opowie Ci krótko jak przygotować wyjątkowo smakowity napój niskooktanowy.





Grzaniec? Ależ to bardzo proste! Zobacz sam!












Ale jak go zrobić?








Sprawa nie była na początku tak oczywista. Ale dobre zarządzanie to podstawa. Kilka telefonów, wydajne obliczenia kwantowe i udało się opracować niezastąpioną formułę: Grzaniec™! Powered by Żul.











Następnie szybki skok do pobliskiego firmowego sklepu "Hale Balacha"...









... przyprawy dobrane przez najwybitniejszych ekspertów i znawców tanich win bułgarskich...













...odrobina egzotycznych klimatów na pewno nie zaszkodzi a niewątpliwie doda smaku.






Gdy już zgromadzimy wszystkie składniki, możemy przejść do przygotowania naszego upragnionego trunku. Na obrazku obok Starszy Magazynier inżynier Mucha posiadający wieloletnie doświadczenie w obchodzeniu się z substancjami niebezpiecznymi, prezentuje jak należy otwierać dobre wina. Dobre i tanie.






Wino należy wlać do szerokiego garnka w sposób pokazany przez Szefową Kuchni, Panią Es (patrz ilustracja obok). Nigdy nie należy nalewać wina inaczej! Wówczas możemy stracić jego jedyny niepowtarzalny smak i aromat! Absolutnie nie wolno pić wina przed przygotowaniem napoju, bo może nie starczyć! (?)



Po dodaniu owoców, odrobiny cukru, przypraw i aromatów korzennych, całość należy ogrzewać na małym ogniu unikając wrzenia. Na ilustracji obok, Hrabina Magdalena z Wielkiego Księstwa Stężyckiego wielka smakoszka bułgarskich siarkofrutów dokonuje ostatecznej degustacji niebiańskiego napoju Grzaniec™.








Et Voilà! Podawać do stołu na laptopach Asus. Bona petite! :)







Dalszych zdjęć nie zaprezentuję, gdyż nie byłem ich w stanie zrobić a Ci co uważali że są w stanie, niestety się mylili...

Z poważaniem, Żul.

P.S. A tak naprawdę to tylko sprawdzałem Nową Lampę Błyskową! :]

wtorek, 24 marca 2009

Żul w operze

Prawda.

(Z powodu kryzysu finansowego, wprowadzam cięcia w nadużywaniu liter)
A prawdę zna Bru...

Ale do tematu Opery wrócimy jeszcze ale w czasie lepszej pogody ducha...

poniedziałek, 23 marca 2009

żul bywa walcem opery


„Żul w operze?! Toż to katastrofa!”- pomyślą pewnie nie- którzy. Ale którzy wiedzą, że to nie tylko katastrofa, ale i owacje na stojąco. Bo Żul nie tylko bywa bywalcem opery- on bywa też jej duszą.
Ja wiem, że nie- którzy mnie nie zrozumieją- oni nie znają „Żula w operze”. Żul zamienia się w operze w Anioła Muzyki i wystarczy tylko kilka chwil (trunków?), aby jakaś podrzędna baletnica (nazwijmy ją tutaj Christine Dae :P) zamieniła się w główny sopran. Sama widziałam. No a potem pojawia się jeszcze hrabia i niszczy cały misterny plan Żula. O. W perzynę obraca.
Spektakl można było uznać za udany. Scenografia powalała, chór solistów również. Anioł muzyki miał się już trochę gorzej.Jak mówi stare albańskie przysłowie: Operacja się udała, ale pacjent umarł.
Taki lajf.

Bru

niedziela, 22 marca 2009

Bajka o planie pięcioletnim.

Z powodu rosnącego zapotrzebowania naszego kraju na Bajki, Komunistyczna Rada Robotnicza postanowiła zwiększyć ich produkcję o 200% normy. Od dzisiaj każdej parze spracowanych rąk przysługuje jedna Bajka!
Od dziś przystępujemy do realizacji jakże ważnego dla naszego społeczeństwa celu, abyśmy żyli lepiej i dostatniej!


Dawno dawno temu, za górami i lasami żył sobie mały chłopczyk imieniem Ludolf. Otóż jak każdy Ludolf był rudy i karłowaty a jego twarz pokrywały rakowe narośle. Mimo wszystko był dzieckiem szczęśliwym, mieszkał nieopodal przepięknego jeziora fabrycznego pośród lasów wyciętych na opał. Pewnego dnia gdy wyszedł na łąkę ujrzał na niebie wielki trójkąt. Nie mogąc wyjść z podziwu pobiegł ile sił w nogach do Magazynu aby obwieścić Bliźniakom o niezwykłym zjawisku. Gdy wbiegł, oni jak zwykle siedzieli na skrzynkach po Kapuście i grzebali patykami w kartoflach. Jak zwykle zupełnie nie zareagowali na jego wejście. Ale Ludolf wcale się nie zrażał i pełen entuzjazmu zaczął opowiadać "Chopaki choćcie zobaczcie co ja żem widział a czego wyście nie widzieli. Szybko szybko!" - poganiał. Jeden z bliźniaków podniósł niechętnie głowę z nad worka kartofli i powiedział "Ale Panie, przecież dzisiaj jest skup Buraków a nie Kapusty!". "Ale to nie o Buraki chodzi tylko wielki trójkąt!" "Trójkątów to nie sprzedajemy" usłyszał w odpowiedzi. I wszystko się spierdoliło. Ludolf stracił nagle nadzieje i cała chęć życia z niego uszła. Poczuł się bezsilny wobec bezmiaru głupoty jaka z hukiem go zalała. Wpadł w szał, podbiegł do Bliźniaków i przylutował im tak, że ziemniaki w skrzynkach powiędły. Od tamtej pory został ogrodnikiem. Mówili na niego Nożycoręki.

Zwycięzca konkursu

Szanowni Państwo, Wysoka Izbo!

Miło Mi ogłosić (a jakże), że zwycięzcą Konkursu została obywatelka Ewa!
Prawidłowa odpowiedź to d.

Serdecznie gratuluje w imieniu Komisji Konkursowej i życzę dalszych sukcesów!

Porucznik.

sobota, 21 marca 2009

Związki przyczynowo skutkowe i zespół obsesyjno kompulsyjny

Szanowny (lub trochę mniej) Czytelniku!

Oddaję w twoje łapska ten tekst w jak najlepszej wierzę. Liczę, że będziesz się z nim obchodził w sposób należyty i ostrożny a przede wszystkim wykażesz się rozwagą. Dlatego też aby upewnić się co do czystości twych zamiarów zapraszam cię do rozwiązania następującej zagadki: Tata Martyny kupił trzy kilo owsa, dwa kilo cukierków i dziesięć paczek drożdży, następnie wysłał Olę do apteki aby kupiła sok z gumi-jagód. W tym czasie zła czarownica Anna wróciła z lasu z trzema koszami grzybów, w jednym były podgrzybki, w drugim muchomory a w trzecim kapusta. Gdy Ola wracała z apteki, zła czarownica zagaiła "OJEEEJ!!!" (zapis fonetyczny nie oddaje w pełni tego słowa, lepsza będzia transkrypcja wschodniocerkiewno słowiańska w dielekcie orangutanów grubodupych: "ţŞľĄëÉÃżΑΎÿŌŋĴĠ!!!") po czym zapytała "Olu czy za bardzo Ci nie przeszkadzam?" ("ÁÁÄ Ø Ąíì Úß á¿ úãäĨđŅ?")
Pytanie brzmi: co odpowiedziała Ola?

a.) Spierdalaj
b.) Kup se termos
c.) Ciurlaj dropsa
d.) Nie, skądże!
e.) A zioło po ile?
f.) ښڡڍڧړڝٻ

Pozdrawiam, Żul :)

P.S. Odpowiedzi w formie zdrapki SMS należy przesyłać na znany Wam numer do północy dnia następnego. Pierwsza nadesłana prawidłowa odpowiedź wygrywa przejażdżkę z pod akademika do znanego klubu studenckiego Proxima. Gra nie jest grą w formie gry losowej w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. 2004 r. Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami). W sumie też nie jest żadną grą w rozumieniu jakiejkolwiek ustawy.

Dlaczego Żul?

Aby wyjaśnić pochodzenie tego zgrabnego epitetu będącego w tym przypadku nawet podmiotem, trzeba cofnąć się wiele lat wstecz, do zamierzchłych czasów pierwszej klasy liceum. A sprawcy i stwórcy tego pseudonimu należy poszukiwać w pewnym człowieku zwanym "Lichym" a jak na ironię zacny ten mąż imieniem Piotr się szczycił. Otóż gdy poznałem go, wpadając spóźniony już na pierwszą lekcję i siadając na pierwszym z brzegu wolnym miejscu, jedyne co powiedział to "Witaj Żulu". I tak już pozostało... Pseudonim od pierwszego wejrzenia. Co ciekawe nie tylko szanowny Pan Piotr miał takież pierwsze skojarzenia na mój widok ale też zdarzyła się inna sytuacja gdzie nieznany mi wielmożny Pan Ochroniarz stojący na wejściu pewnej imprezie połowinkowej w nieistniejącym juz klubie "Kazamaty", spośród całej naszej grupy wchodzącej do klubu tylko mnie zapytał "Wszystkie piwa już wypite? Skręty wypalone?" po czym po udzieleniu twierdzącej odpowiedzi nieufnie mnie przeszukał... Jak widać bycie Żulem nie budzi zaufania u postronnych ludzi i zawsze trzeba się spodziewać jakże bezzasadnego posądzenia o posiadanie nielegalnego alkoholu tudzież innych używek. Można powiedzieć, że jest to nawet pewna forma rasizmu kulturowego i nietolerancji wobec sposobu spędzanie wolnego czasu przez Żula! Ale cóż zrobić? Pozostaje tylko wziać kapustę w dłoń i się nie dawać!

Pozdro dla Kapusty! Dalej nieświadomej...
Hmm... a przecież mówiłem, no nie? A nie mówiłem?

Żul

P.S. Nazwy osób i miejsc zostały zmienione a wszystkie inne fakty zmyślone, co więcej nie należy posądzać nikogo o posiadanie niespożytych myśli. Zasugerowany związek roślin z rodziny kapustowatych z przemysłem alkoholowym również jest przypadkowy. Kapusta NIE PODLEGA procesom fermentacji alkoholowej. Jeszcze.

Krytyka sie wymyka czyli kwintesencja Żula.

Według Macieja K. wszystko co on powie jest przeze mnie krytykowane. Otóż Macie jest w bardzo głębokim błędzie gdyż nie krytykuje wszystkiego co mówi gdyż ja krytykuje również to czego nie mówi, to co zamierza powiedzieć albo nawet nigdy nie powiedział i nie powie! Bo ja krytykuje wszystko gdyż wszystko jest złe, niedobre i dobre na pewno nie będzie. Nigdy nie wyjdzie ani nigdy by nie wyszło jak bardzo by się starać. A już na pewno nie wyjdzie jeżeli robi to Maciej K.! A już na 100% jestem przekonany o tym że on nie ma racji! Nigdy nie ma racji i ZAWSZE jest w błędzie! Nawet gdy się nie myli odnośnie tego że zawsze krytykuje go za to cokolwiek nie powie chociaż ma racje. Bo moje zdanie jest mojsze, lepsze i ładniejsze a mało tego zawsze się sprawdza...

Gorzkie ale prawdziwe. Porucznik Borewicz.

P.S. TY też nie masz racji! I Twój komentarz jest do dupy więc daruj go sobie, nawet nie zamierzam go czytać :P

piątek, 20 marca 2009

Bo jest piątek wieczór.

Napisał bym coś, ale nie chce mi się.

A biedna Kapusta dalej nic nie wie... Eh... Co za ludzie...

środa, 18 marca 2009

Sekrety Bru.

Gdy ostatnio rozmawiałem z Bru, napisała mi że o 23:00 zaczyna się uczyć bo to już najwyższy czas naukę zacząć. A co wtedy naprawdę robiła Bru? :>


P.S. To jest MÓJ blog :P

wtorek, 17 marca 2009

Sekrety Żula. Rozwiązanie.

Żul ma swoje sekrety, nawet on sam o tym do końca nie wie i nie zawsze nawet zdaje sobie z tego sprawę. Ale sekretem nie jest, że jak przystało na mniej lub bardziej przyzwoitego żula, Żul nosi rajstopy. I tudzież po nowe odjazdowe w paski zielone udawał się z Martyną na zapupie lewobrzeżnej Warszawy. Wycieczka była jakże udana, nowe nieznane przestrzenie zbadane a Tomcio Paluch został odnaleziony :)

Jest tu jakiś cwaniak?

sekrety Żula

Dzisiaj spotkałam Żula przy wyjściu z akademika. Poznałam go natychmiast. Nawet nie musiał mieć przy sobie puszki z piwem tudzież innej wody ognistej. Ale ten chód. To spojrzenie. Ta postawa. Wiedziałam od razu:
Żul.
Teraz sama już nie wiem, czy to moja intuicja, czy lata doświadczeń w kontaktach z żulami, pomogły mi go rozpoznać. Wszak nie da się ukryć- Żul jest tylko jeden. Prawdziwy.
Żul wychodził. Nie sam: z Kimś.
Gdzie, po co? Tego mi nie zdradził. Jak zwykle zagadka. Zagadka, która czeka na rozwiązanie.




bru (to nie jest mój blog:P)

niedziela, 15 marca 2009

sługo zastana, wiała mnie....



Długo zastanawiała mnie ogromna fascynacja Żula kapustami. W istocie, ilekroć tylko przy Żulu wspominało się nazwę tego warzywa, oczy poczynały mu błyszczeć, a sam Żul robił się niezwykle rozmowny i pobudzony. Dziś wiem już, że kapusta to nie tylko warzywo.
To warzywo żeńskie.


Do zdjęcia pozowała modelka KŁap Usta.


bru (to nie jest mój blog:P)

sobota, 14 marca 2009

Bajka o połowie kapusty

Cześć i czołem!

Opowiem wam dzisiaj Bajkę. Bajkę o połowie kapusty. Nie nie tej połowie co myślicie.

Otóż za dołami i bagnami, w rodzinnej ojczyźnie branderburskich siepaczy, żył sobie Rybak imieniem Piotr. Otóż ten zacny mąż pełnił bardzo ważną i odpowiedzialną funkcję - łowił ryby. Pewnego dnia, gdy wypłynął na rwące wody Jeziora O-dur zauważył jakiś dziwny i wirujący cień poruszający się tuż pod powierzchnią wody. Podpłynął szybko aby lepiej się przyjrzeć zaskakującemu zjawisku po czym wielce się zdziwił gdy spostrzegł iż jest to najzwyklejsza Kapusta! Krzyknął ze zdumieniem - Co ty tutaj robisz?! Na co Kapusta mu odpowiedziała tajemniczym głosem - Zakupy... Zakupy... Rybak Piotr nie mógł wyjść z podziwu - Dlaczego na środku rwącego jeziora wirująca Kapusta robi zakupy?! Postanowił nie dawać za wygraną i wyjął z kieszeni swojego podartego pijackiego płaszcza Kabel Do Kosy po czym obezwładnił szybkim ruchem Kapustę i wciągnął na pokład łódki. -Ja już Ci zrobię z dupy Zakupy, niech tylko Ksiądz Albert się o tym dowie! On już będzie wiedział co z tym diabelskim nasieniem zrobić! Po czym zaczął szybko wiosłować aby jak najszybciej donieść o swoim dobrym obywatelskim czynie. Ale Kapusta nie była w ciemię bita i postanowiła przekupić naiwnego Rybaka - Uwolnij mnie a spełnię każde twoje życzenie! Piotr się zawahał, odłożył wiosła i zapytał - A zrobisz loda? -Heee nie zrobie! - odpowiedziała ale jednocześnie zrobiło jej się żal Rybaka i dodała - Ale dam Ci zdjęcie z Komunii to se zjedziesz na Ręcznym. -Dobra, odpowiedział wielce ucieszony, uwolnił Kapustę, dostał zdjęcie i zjechał sobie na Ręcznym. I żyli długo i szczęśliwie. KONIEC


Borewicz

UWAGA! Surowo zabrania się czytać powyższy tekst i go rozumieć! Wszystkie osoby, miejsca i wydarzenia opisane w tym poście nigdy nie miały miejsca ani nie noszą związku z żadną rzeczywistością i nie należy ich łączyć z jakimikolwiek osobami, miejscami i zdarzeniami!

piątek, 13 marca 2009

bo to mój blog

Porucznik Borewicz NIGDY nie przeprasza. On ZAWSZE ma racje.

P.S. A Bruu jest fajna i robi miłe telefony :D:P

no bo to blog żula 2

Ja 0:04:48
co myślisz o żulach


Polak Anonim 0:05:21
żule. znam.

Ja 0:05:28
a.


Polak Anonim 0:05:44
jestem z nimi całkiem familiar. kręcą się. to tu. to tam.
nie pogardzam
ale i nie szanuję
bo niby za co?
ale..
czasem szanuję

Ja 0:06:12
a skąd wiesz ze taki żul to żul
no bo moze generalnie ni zul tylko dzis


Polak Anonim 0:07:10
hm, czasem ktos wyglada tak jakby wyglądał na żula..
a potem sie okazuje ze nie jest
ale wtedy,.,,
pojawia sie pytanie
Czymże jest żul?
żul prawdziwy?
każdy z nas jest czasem żulem
taka prawda
bolesna dla niektórych
a dla niektórych i nie

w zasadzie to kazdy powienien odnaleźć w sobie żula, aby walczyc z tą cechą
ktos kto uważa ze nie jest żulem, własnie nim jest
!!
o.




bru (to nie jest mój blog:P)

wtorek, 10 marca 2009

Prawda

To nie jest cała prawda, półprawda ani to nie jest nawet gówno prawda. Bo prawdę każdy swoją ma i czy owijać ją w bawełnę czy w elastan prawdą własną ona pozostanie. I Dobrosława chociaż nie widzi końca w tym początku, prawdę swoją ma i tak łatwo jej nie sprzeda. Ale to dobrze, bo co nagle to po diable a jak się robi powoli to diabeł się nie gramoli. A przysłowia prawdą narodów, czy jest to prawda prawdziwa czy też mądra nikt jej nie pożałuje. Niech Drogi Czytelnik pójdzie po rozum do głowy i kupi sobie podkowy - poszukiwaczowi prawdy szczęścia nigdy za wiele. Zapraszam ja więc na podróż po świecie złudy i maskarady, ironi i martwej pueny, tam gdzie nikt wody w usta nie bierze i sprzedawcy tak szybko nie odchodzą. I pamiętajcie, nie ufajcie Blondynowi!

Borewicz

poniedziałek, 9 marca 2009

no bo to blog żula

Nie można nazwać nikogo żulem tylko dlatego, że pije. Nie każdy alkoholik jest żulem, a i nie każdy żul jest alkoholikiem. Żulem też nie jest bynajmniej każda osoba sępiąca kasę pod sklepem. Mogłabym nawet posunąć się do stwierdzenia, że Żula nie tworzą ani zachowania, ani wygląd. Bo nigdy nie ma pewności, czy osoba, która wygląda na żula, może po prostu się podstępnie za żula przebrała.
Dzisiaj postanowiłam więc przedstawić całą prawdę o Żulu. Naturalnie każda prawda prawdziwa jest ukryta i należy do niej dotrzeć. Stare albańskie przysłowie mówi:
"dobrze że prawdę w bawełnę owijają, to się nie tak łatwo słucze".
Czasem jednak chciałoby się tą prawdę odwinąć i się jej dobrze przyjrzeć. Jaka prawda tkwi natomiast w "Żulu"?
Żul.
Żulu!

bru (to nie jest mój blog:P)
PS. Bo wiadomo że prawda tkwi w nas;>

kujon Polski

Maciej zainspirował mnie do rozważań na temat definicji kujona. Bo kujon to wyjątkowo mało zbadane zjawisko a jak sądzę, warte niejednej monografii. Otóż pejoratywny wydźwięk tego określenia skrzyżowany z jakże godną pochwały pracowitością i umiłowaniem nauki przejawia bardzo wiele ukrytych znaczeń i stanowi niezwykle złożoną w swojej subtelności symfonię epitetów. A co by nie pier(...) za dużo, kujonów się nie lubi. Kropka. :P

Borewicz.

niedziela, 8 marca 2009

Dnia Kobiet!

Z okazji dnia Kobiet, życzę Wam Dobrosławo, Martyno, Ewo, Magdo, Szyszko, Beato, Beato, Mucho, Paulino (i wszystkim innym Kobietom o których zapomniałem) dużo dużo zdrowia, jeszcze więcej zdrowia a przede wszystkim wódki. Bo póki czas życia krótki, potrzeba nam sporo wódki a jak głosi staropolskie przysłowie: "bez młota to kur(...) nie robota", należy pamiętać o bliźnich jako i oni o nas pamiętają. Tym radosnym akcentem zakończę owe nieco przydługie życzenia, przesyłane wprost z parafii pod wezwaniem Świętego Alberta.

P.S. Pterodaktyl musi zaczekać na życzenia aż do dnia walki z rakiem jajników.

1

- Widziałeś tego żula??
- Nom...halny mu wieje

sobota, 7 marca 2009

zdrowia szczęścia pomarańczy

Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło jak zawsze.
Niestety. Gdy jednostka choruje, chore jest całe społeczeństwo;( nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć Tobie Żulu szybkiego powrotu do zdrowia!! Oczywiście do lodowego przestępstwa się nie przyznam- bo gdybyś nie chciał to byś nie jadł, a gdybyś chciał moją Algidę to pewnie tak łatwo i po dobroci bym jej nie oddała. Umywam ręce, a winę zrzucam na ananasowy sorbet Mucha. o.
Bądź co bądź choróbsko trzeba wygnać, za czym przemawiają poniższe argumenty. Dwa argumenty:
Primo- Jak mówi stare albańskie przysłowie: choroba ugniata człowieka w jedno ciasto. A jak wiadomo, niebezpiecznie jest być ciastem.
Secundo- popełnię w tym miejscu krótki utwór poetycki:
Bez Żula, jak bez kilodżula. Nikt nie zamula. Straszy Drakula. Generalnie. jest bidula.
Dziękuję. (ukłon, oklaski, kurtyna opada)

Alg idę. Idę Alg.




bru (to nie jest mój blog:P)

Enigma

Droga Dobrosławo!

Azaliż muszę się poskarżyć na twoje łakomstwo które zwiodło mnie na złą drogę jak biblijnego Adama. Otóż po tych wczorajszych lodach anginy ja dostałem, spać nie mogłem i lekarza odwiedzić musiałem. Bilans tego prosty, będę wąchał wodorosty. Antybiotyk dostałem, w łóżku pozostać musiałem.
:P

Pamiętaj, że najważniejsze jest przestrzeganie przepisów BHP. A zwłaszcza na kolei!

Żul

piątek, 6 marca 2009

to nie mój blog

Coś wisi w powietrzu. Świat się zmienia.
Pewien człowiek powiedział kiedyś: "Dwóch półgłówków głowy nie czyni." Ja natomiast jestem pełna nadziei.
Tak więc podsumowując: przedstawiam blog pewnego studenta, mieszkańca akademika na ulicy Żwirki i Wigury, którego ukryjmy tutaj pod pseudonimem Żul. Jego głębokie przemyślenia i ciekawe życie zasługują na publikacje w naszej internetowej społeczności. Mam nadzieję, że ten pierwszy wpis zachęci Go do twórczości i udzielania się tutaj.
A ja? "I'm just a messanger"