czwartek, 20 sierpnia 2009

Lampki choinkowe wg CERN

Gdyby CERN miał za zadanie zaprojektować i wykonać lampki na choinkę to:

a.) każda żarówka miała by cyfrowy czujnik temperatury (na wypadek przegrzewania i pożaru)
b.) żarówki miałby webowe interfejsy diagnostyczne "xDaq" komunikujące się z kontrolerem VME zarządzającym kratami diagnostycznymi komunikującymi się za pomocą magistrali I2C z czujnikami
c.) dla pewności, żarówki były by wyposażone w CCU ring - dzięki temu w przypadku przecięcia kabla na pół, połowa żarówek by nie świeciła ale znalibyśmy nadal ich temperaturę i moglibyśmy je wciąż monitorować na wypadek pożaru.
d.) żarówki były by wyposażone w światłowodowe linki optyczne sprawdzające z jaką częstotliwością mrugają
e.) z choinką mógłbyś się łączyć przez internet za pomocą protokołu SSH i dwóch tuneli jeżeli jesteś CERNie lub trzech poza nim.
f.) w razie wzrostu temperatury system bezpieczeństwa wyłączał by prąd na całym osiedlu
g.) zapalenie światełek trwało by w zależności od zainstalowanego w żarówkach firmware'u od 20 do 40 minut, dla pewności lepiej zarezerwować około godziny
h.) choinka była by odporna na promieniowanie jonizujące, hadronowe, impuls magnetyczny i wybuch bomby neutronowej
i.) po zmontowaniu choinki na powierzchni ziemi, została by ona przeniesiona 100 metrów pod ziemie i zamknięta w ciemnej piwnicy. W czasie gdy nie świeci można by do niej wejść przez biometryczną bramkę skanującą siatkówkę oka a gdy świeci - w ogóle.

Natomiast procedura zapalenia światełek choinkowych by wyglądała następująco:
1.) Uruchom serwer VNC aby oglądać status poszczególnych żarówek
2.) Uruchom driver VME by móc uruchomić interfejsy diagnostyczne
3.) Wystartuj xDaq'i
4.) W każdym xDaq'u uruchom "Configure" a następnie "Load from FLASH"
5.) Uruchom optosynchronizacje żeby żarówki mrugały synchronicznie z dokładnością 0,1 nanosekundy
6.) Włącz MON ON, HIST ON aby zapisywać historię świecenia.
7.) Sprawdź czy nie ma CCU errors, jeżeli są zrestartuj żarówce Front End Chip - "Reset FEC"
8.) Przejrzyj histogramy temperatur i poboru prądu przez żarówki
9.) Gratuluje, choinka uruchomiona i skonfigurowana.

wtorek, 11 sierpnia 2009

Zwątpienia młodego Wertera

Czyta ktoś to w ogóle? Bo szkoda zdzierać klawiaturę na darmo!

Dobrosławo? Muzo ty moja, daj znak że praca ma daremną nie jest.
A inni? Czy moje słowa od pustych ścian się odbijają? Czy czyjeś oczy wyrazy te okiem umysłu dostrzegają?

...

piątek, 7 sierpnia 2009

Studenci wszędzie tacy sami - dzien 6

Pędząc do gabinetu profesora K w biurowcu eskperymentów CMS i ATLAS zobaczyłem takie oto ogłoszenie:



Jak by nie patrzeć, cenna uwaga... Tylko dlaczego wisiała obok windy?

Pozdrawiam, por. B.

czwartek, 6 sierpnia 2009

System linkowy trygera RPC - dzień 5

Dzisiejszy dzień po zaliczonych wykładach mija na razie pod znakiem studiowania systemu linkowego. Chociażby się wydawało, że tryger komór RPC to nic strasznego, w rzeczywistości okazuje się być naprawdę zwariowaną bestią złożoną z kilometrów kabli, światłowodów, szaf VME i setek obwodów z elektroniką. A to tylko jeden z podsystemów detektora CMS. Jeszcze bardziej skomplikowane są układy trackera i kalorymetru hadronowego HCAL... Aż dziwne, że to działa :D



Żul

P.S. Dzisiaj zakończył się szczęśliwie Global Run czyli jednoczesne uruchomienie wszystkich systemów detektora i ciągła praca (najlepiej stabilna) przez kilka dni. Pole będzie wyłączone i wszystkie zespoły pracujące w CMS mogą urządzać sobie diagnostykę i testy wedle uznania (prawie). Daje to szanse na praktyczną zabawę z układami trygera bez konsekwencji :)

środa, 5 sierpnia 2009

Dzień czwarty

Kompleks CERN'u ma niezwykle chaotyczna strukturę. Wiele uliczek pod różnymi kątami, pomieszane budynki, jeden do drugiego dobudowane, połączone łącznikami, każdy z innej epoki w różnym stylu... porządek gwarantowany. Jeżeli dodać, że główny instrument badawczy ma ok. 27km obwodu a różne eksperymenty znajdują się w różnych punktach to wyjdzie na to, że po wykładzie w Genewie do Control Room'u CMS trzeba jechać do sąsiedniego kraju (ośrodek jest na granicy Francusko/Szwajcarskiej).

Wyobraźcie sobie moją radość gdy Pani w Users Office mówi, że Access Card mam odebrać w budynku 55, pokój mam w 22-R009 a gabinet profesora jest w sektorze A budynku 40...
I weź teraz znajdź budynek 55:


A to tylko wycinek części południowej CERNu....

Dla ułatwienie pokaże gdzie jest budynek 22:



No i tam teraz "pracuję".
Tak wygląda barak w którym mnie trzymają:



Jak widać jest tu bardzo przyjemna okolica, w leśnym parku, w cieniu drzew, nic dodać nic ująć.

A i jeszcze moja Super Ekstra Wyczesana Karta Dostępu co nią se mogę cieciom na bramie pomachać :D



Pozdrawiam, Żul.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Dzień trzeci - aklimatyzacja


Po wczorajszej udanej aklimatyzacji udałem się na podbój pobliskiego sklepu typu Champion. Ceny przeważnie się różniły od polskich tylko dopiskiem - zamiast ZŁ było CHF czyli krótko mówiąc prawie 3x drożej. Jednak to co mnie zaskoczyło a na pewno zaskoczyło by Dobrosławę to Coca Cola Vanille...
I wcale nie jest taka zła ;) (Cola, nie Dobrosława)



Tym razem koniecznie wybrałem się do Genewy, bilet linii autobusowej "F" z Ferney-Voltaire na dworzec Cornavin w Centrum to wydatek 2,90 euro. Byłem krótko bo krótko, zrobiłem parę zdjęć na szybko bo te pier(...) czarnuchy mnie wku(...), zresztą jakiś tam się cyrk porobił ostatnio...

A jak mowa o Szwajcarii to nie można nie wspomnieć o jednym z narodowych symboli jakimi są szwajcarskie zegarki. Wachlarz cen od zera do nieskończoności. Jakość i precyzja gwarantowane. Czy z takim zegarkiem Żul by się przestał spóźniać?


Nieeee... :D


I na zakończenie zdjęcie z Genewskiego Dworca:


Pozdrawiam, Żul ;)

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Dzień drugi

Zadziwiające, ale samoloty NIE ZAWSZE spadają... Tym razem doleciałem :) Heh nie ma jak poczuć tę moc - samolot którym leciałem Embraer 170 napędzany był przez dwa turbowentylatorowe silnik General Electric CF34-8E o ciągu 6260kg każdy, co pozwoliło pokonać trasę Warszawa-Genewa w dwie godziny. Jest to osiągnięcie, którego nie potrafi osiągnąć PKP od dziesięcioleci na odcinku Warszawa-Radom... i wcale nie myślę o awaryjnym jechaniu przez Dęblin :P.

Pozdrowienia z Meyrin (czyt. merę :P)
Porucznik B.