Cudowne rzeczy donosi tajna agentka z Wydziału Biologii. Że czysto, że porządek i jakiż zapach... Tak, tak właśnie jest gdy Muchę ogarnia radość na przyjazd Drugiej Połowy. Radość ta emanuje z wnętrza i zachęca karaluchy do sprzątania, wówczas same pakują swe klamoty i wynoszą się gdzie indziej.
A jak to jest z porządkiem w innych pokojach? Zbadajmy jak to jest z żeńskimi pokojami. Można by rzec iż niewiasty schludne są i o czystość w pokojach dbają. Nic bardziej mylnego! Znany mi z wielokrotnych wizyt pokój mej Pierwszej Połówki wcale nie roztacza wokół zapachu świeżość... Raczej tchnie zapachem wilgotnej pieczary...
Świadczą też o tym wielokrotne wizyty Imperatora akademikowego w raz z jego strażą przyboczną. Wielce się Imperator ucieszył na arsenał butelek po mniej lub bardziej znanych markach samogonów wysokooktanowych zdobiących parapet pokoju w całej niemal jego szerokości... Mucha też tam nie powinien się za pojawiać bo podłoga to istny lep na muchy... Mógłby tam już zostać po wsze czasy.
Sprawa ma się inaczej u Żula. U Żula pokój sprząta Ciotka. Żul jedynie panoszy się po pokoju zajmując co i rusz jakiś wolny jeszcze skrawek przestrzeni. Ta ekspansja wydaje się nie mieć końca a pojemność tych szesnastu metrów kwadratowych zbliża się do nieskończoności. Bo gdy Żul już zmieścił w pokoju Pierwszą Pracownie Fizyczną, oscyloskop, generator, multimetrów co nie miara przyszła kolej na małą poligrafię, pracownie elektroniczną nie wspominając o delegaturze kina domowego, elementach ciemni fotograficznej, kolekcji karaluchów w słoiku i kilogramie cyjanku co to trzeba było w końcu oddać bo bardzo prosili że to 10 lat w zawieszeniu i że nie przystoi tak przeginać (mówię o cyjanku nie karaluchach...).
Dziś gdy zostałem odwiedzony przez swego dawnego kolegę spytany zostałem wręcz czy się wyprowadzam bo wyglądam na spakowanego...
Ale względny porządek i czystość mimo wszystko są zachowane. Ciotka sprząta, zamiata, myje zlew i roztacza przyjemne (?) zapachy których ma co nie miara, więcej niż Żul lakierów do paznokci. Śmieci po umieszczeniu w koszu cudownie znikają, brud z podłogi wpełza pod szafy a strefa powietrzna Ciotki pozostaje nieskalana książkami.
Inaczej to się miało gdy Żul wraz z Muchą pomieszkiwał w wakacje w jednej wspólnej rezydencji. Wtedy nikt się nie czepiał że na lodówce leży oblizana łyżka bo łyżki to już dawno nie było widać z pod kilograma cementu montażowego CX5. Podłogi zamiatać nie trzeba było bo nie było jej po prostu widać z pod stosu nie wiadomo ilu szklanych eksykatorów, słoików, butelek, kolb laboratoryjnych i innego wyposażenia Wydziału Chemii... Znaczy dawnego wyposażenia Wydziału Chemii... Jako ścienna ozdoba wisiał na haku dysk twardy wyjęty z macierzy dyskowej pierwszego polskiego superkomputera, drzwi pokrywało malarstwo współczesne a podwieszany sufit stanowiła pajęczyna kabli sieciowych.
Tak więc, z porządkiem to różnie bywa, raz trochę lepiej raz trochę gorzej. Czasami studenta ogarnia entuzjazm i sprząta, czasem wpojona przez rodziców idea schludności odbija swe piętno (najbardziej na niedostosowanych współlokatorach) aż wreszcie zdarza się tak że wszyscy w pokoju są zgodni - "z burdelem nie na leży walczyć, tylko go pokochać"...
niedziela, 11 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ciotka sprząta tylko swoją przestrzeń życiową!!!!!!! żądam raportu specjalnego z terenów biurka(!!!), łóżka, półek i tego co podłóżkiem!!!!!!
OdpowiedzUsuńRaport specjalny z biurka! Agenci donoszą, że biurko sprzątane jest z rzadka, po powrocie Żula z dalekich wyjazdów kiedy ogarnia go smutek na myśl o położeniu laptopa... Pod łóżkami to nikt nie wie co jest, bo stoją czołgi i nie ma dostępu, zresztą dalej od łóżka są barykady ze skrzynki narzędziowej i krzesła uzbrojonego w chodzone ubrania z ostatniego miesiąca. Dziś odkryto w tych okolicach nierozpakowaną torbę z ostatniego wyjazdu do domu. Jeśli chodzi o półki... to na półkach wystawione są karmniki dla karaluchów, bo by przecież u Ciotki się nie pożywiły. Karaluch też człowiek, coś od życia musi mieć.
OdpowiedzUsuńpowiedzmy, że mnie to satysfakcjonuje.
OdpowiedzUsuńUważam, że mój pokój też jest warty uwagi,
OdpowiedzUsuńz poważaniem,
Martyna Mucha
Twój pokój pachnie...
OdpowiedzUsuń