poniedziałek, 23 marca 2009

żul bywa walcem opery


„Żul w operze?! Toż to katastrofa!”- pomyślą pewnie nie- którzy. Ale którzy wiedzą, że to nie tylko katastrofa, ale i owacje na stojąco. Bo Żul nie tylko bywa bywalcem opery- on bywa też jej duszą.
Ja wiem, że nie- którzy mnie nie zrozumieją- oni nie znają „Żula w operze”. Żul zamienia się w operze w Anioła Muzyki i wystarczy tylko kilka chwil (trunków?), aby jakaś podrzędna baletnica (nazwijmy ją tutaj Christine Dae :P) zamieniła się w główny sopran. Sama widziałam. No a potem pojawia się jeszcze hrabia i niszczy cały misterny plan Żula. O. W perzynę obraca.
Spektakl można było uznać za udany. Scenografia powalała, chór solistów również. Anioł muzyki miał się już trochę gorzej.Jak mówi stare albańskie przysłowie: Operacja się udała, ale pacjent umarł.
Taki lajf.

Bru

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz